RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Przygotowania…’

Przeprowadzona

12 lip

już jestem. Po dwóch bonusowych tygodniach na Kråkeneslien. Popakowałam się do końca, wyszło tego oczywiście za dużo, ale o to się będę martwić później. Ciężkie to wszytstko emocjonalnie do zniesienia. Prawie 2 lata, zżylismy się ze sobą bardzo, w końcu byłam faktycznie częścią tej rodziny i zawsze w pewnym sensie będę. Ciężko rozstawać sie z ludźmi i z ulubionymi miejscami. Ale w tych wszystkich stresach jakoś mi to umyka, ta depresja moja letnia jest chyba najmniej z powodu wyprowadzki. Bardziej się martwię teraz pracą i tym wszytskim, co potem. Poza tym wiem, że to już czas, że potrzebuję iść dalej, popchnąć to moje życie do przodu, zabierając ze sobą te wszystkie doświadczenia, wszystko, czego się tu nauczyłam. Tak strasznie dużo dobra!

Zrobiam dziś pierwsze normalne zakupy jedzeniowe (wow!), byłam na filipińskiej mszy, teraz siedzę w przyszłym pokoju Marty, przy starym biurku Jonasa i czuję, że nie mam nawet siły nic sensownego napisać. Na drzwiach już wisi fragment plakatu i próbuje mnie przekonać, że ‚wszystko będzie dobrze’. Będzie. Musi.
Nie poddam się. Idę sobie znaleźć nową trasę do biegania. A jutro w góry.

 

nie ogarniaaaaaaaam

26 gru

już od jakiegoś dłuższego czasu w zasadzie.

dlatego też przydługi wpis nt mojej fascynującej i pełnej przygód podróży, wpis o niedzielnym spotkaniu i może jeszcze jakiś (ale w tej chwili nie ogarniam jaki) nastąpią później, w przyszłym roku już…

Za 10h zbiórka do wyjazdu do Rzymu… nie spakowane i nawet niewysuszone albo jeszcze nieznalezione niektóre rzeczy, kantory wszystkie (7 mamy w 1 miejscu obok domu) nam pozamykali, fakt niemania karty zdrowia EKUZ trzeba też jakoś zatuszować… a fizycznie (wiąż od zeszłej środy) czuję się jak zwłoki w stanie rozkładu, tak więc samą myśl o pseudo-spaniu w autobusach i na podłogach (no chyba że jakimś cudem trafimy do rodzin zamiast do szkół) męczy mnie jeszcze bardziej… Stresy, nerwy, w tym wszystkim te niby-święta… Chciałabym odpocząć. Marzę żeby odpocząć, normalnie się wyspać.
W ogóle to nie ma jak się wybierać na międzynarodowy podryw z siostrą – młodszą i ładniejszą… :/

Powiedzcie mi, że będzie fajnie…

I bawcie się dobrze w Sylwestra i do zobaczenia w 2013! :)

 

Dziennik zakrapiany rumem

05 wrz

No ale bez obaw – ten, mój raczej taki nie będzie… Zbyt wysokie są ceny napojów wyskokowych w (dalekiej, aczkolwiek coraz jakby bliższej) Norwegii :P
Natomiast z weną i lekkością pióra podobnie ciężko jak u głównego bohatera filmu – Johnny Deep w roli głównej ^^ ale się wyrobię jeszcze ;) Za to fajnie tak się przejść do kina w ramach zakańczania wakacji i pożegnań (tym bardziej tych niespodziewanych z Duszkami i Sabinką!) i trochę odreagować dzień spędzony nad walizkami…

Dzięki, Kobitki (Agatko i Gabusiu), za wypad!

 
 

Faza załamki…

04 wrz

No nie dam rady się spakować, no nie dam. No niby jak. Ja przecież marznę, tam leje i jest zimno -> muszę wziąć dużo ciepłych ciuchów, które zajmują dużo miejsca.. Półpróżniowo- no dobra, ale i tak wywalić coś będzie trzeba, a wszystko jest takie potrzebne..
I jak ja w ogóle z tym gdziekolwiek dojadę – do Gdańska na samolot na przykład..?

No mam dość po prostu.

 

pożegnaniowo…

04 wrz

Po pierwsze dziękuje serdecznie wszystkim, którym udało się przybyć na moja imprezę pożegnalną! Bardzo się cieszę, że byliście i że zrobiliście wszystko żebym… miała co wspominać ;)

Dziękuję wszystkim, którzy pożegnali się ze mną indywidualnie!

I wszystkim, którzy o mnie pamiętają, wspierają dobrym słowem i dobrą radą!

Naprawdę to bardzo dużo dla mnie znaczy!  Dobrze jest wiedzieć, że ma się do kogo wracać :) Już za Wami tęsknię… Wrócę!

I wiecie co? Nigdy nie czułam się tak bogata, jak teraz – mając ok. -2000PLN (tak, słownie: minus dwa tysiące złotych) ale właśnie – mając dobrych ludzi wokół! Dzięki :*

 
 

Co tygryski lubią najbardziej..? Na pewno nie przeprowadzki..

04 wrz

Poprzedni tydzień wyglądał mniej więcej tak: najpierw Cieszyn i sterta rzeczy wszędzie fruwająca, próby selekcji, wyrzucania itp, potem powtórka w Krakowie, a do dziś te popudłowane i zawalizkowane rzeczy zawalają 3/4 pokoju..

Bo 5 lat w 1 mieście to już za długo było..? Bo to nie miało tak być. Wyobrażałam sobie to zupełnie inaczej.  Do niedawna żyłam z myślą, że to wszystko jeszcze potrwa tzn. Kraków potrwa. Po obronie zabrałam z mieszkania tylko trochę ciuchów na wakacje, wszystko zostawiłam tak, jakbym miała wrócić i to już w sierpniu. Niedosyt tegoż miasta wciąż pozostał i chciałabym, no chciałabym tam jeszcze kiedyś i to na dłużej…

Nie lubię przeprowadzek, a było ich już u mnie.. hmm Katowice-Ruda-Katowice-Łaziska-Cieszyn-3xKraków.. no trochę było. Najpierw pakowanie wszystkich rzeczy i fala wspomnień przy każdej z nich – nie ważne czy wartościowej czy to tylko bilet do kina albo torebka po pieczywie z zapisanymi godzinami wejścia pod prysznic na pielgrzymce, bo kolejka była ;) I ten moment kiedy mieszkanie pustoszeje, ściany są znowu nagie, a ostatnie pudło ląduje w samochodzie… A tym razem jeszcze to tak nieplanowanie i na szybko i rzeczy spakowane muszę zostawić, a zabrać mogę tylko te niezbędne – kiedy się jest osobą do bólu sentymentalną, to trudno jest się rozstać nawet z przedmiotami, nie mówiąc już o Ludziach…

Ale Ktoś mi ostatnio powiedział, że jestem „specjalistką od zaczynania od nowa”. W CV se to wpiszę chyba…

 

A za 2 tygodnie…

26 sie

Za 2 tygodnie znowu będzie niedziela, ale już nie tutaj. Tzn. Wy będziecie ją mieli tutaj, a dla mnie zacznie się zupełnie inne TUTAJ, wszystko, co teraz znaczy TAM, zacznie znaczyć TUTAJ. Wszystko nowe i inne. Trzeba mi się zacząć przyzwyczajać do pochmurnej, chłodnej i deszczowej pogody – może nie wszystkim się tak kojarzy, ale taki właśnie jest klimat w Bergen: przez ~250 dni w roku pada.

Znalazłam też nową, inną, wyglądającą na ciekawą ofertę, no ale za późno jest. Nie ma co teraz roztrząsać, tak?

Przygotowania oczywiście w rozsypce, ale kupno zimowych kozaczków mam z głowy (swoją drogą uwielbiam kupować buty zimowe w sierpniu..) i obym nie była rozczarowana (zakupy przez internet nie należą do moich ulubionych..). I biletów w obie strony i czegośtam jeszcze, ale to nawet nie połowa z listy. Paszportu jeszcze nie mam za to, z Krakowa jestem niewyprowadzona, a laptop też nie jest gotowy na służenie mi w trudnych warunkach tamtejszych*.

Jestem zmęczona.

 

_____________

* czyli jak będę chciała obejrzeć jakikolwiek film z napisami, cokolwiek wrzucić na dysk etc.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Przygotowania...

 
 

  • RSS