RSS
 

Pozdro z Bergen!

02 lis

A więc jestem znów tu.
W luźnych planach na najbliższe 2 tygodnie trochę spotkań, daj Boże praca, nauka (sic!).
Doleciałam w środę. Na lotnisku w Katowicach, przypadkiem, bo z powodu mojego roztargnienia ustawiając się w pobliżu bramek do Sztokholmu zamiast Bergen, spotkałam Elżbietę – Czeszkę poznaną w Bergen, na Fides. A lot spędziłam cały gadając z Gosią i Andrzejem (biedny, jego rekolekcje w Cieszynie skończyły się złamanym żebrem – long story… ;)
A w Bergen po staremu, czuję się wręcz jakbym wróciła po weekendowym wyjeździe, a nie po ponad miesiącu. Jeszcze zanim dotarłam do akademika, wpadłam na Hansa Augusta wracającego ze szkoły i zostałam serdecznie przywitana przez wszystkich tutaj. Zainstalowałam się w moim starym pokoju, wyciągając z szafy zostawione pudło z gratami. Momentalnie wskoczyłam w mój tryb bergeński, w czwartek korzystając z chwilowego braku deszczu pobiegałam sobie jak gdybym wcale nie miała miesięcznej przerwy, a wieczorem spotkałam się z ludźmi na Fides.
W piątek rano dostałam telefon wzywający do pracy i tym sposobem wylądowałam w przedszkolu – zrobiłam z czterolatkami pizzę oraz spędziłam 2h stojąc w deszczu, no bo przecież tu to nie przeszkoda żeby się dzieci bawiły na zewnątrz. Z resztą zabawa błotem, picie wody z kałuży albo jedzenie lunchu w postaci podlewanych lekko deszczem owoców i kanapek to sama przyjemność ;) Nikt się też nie przejmuje ubłoceniem (od stóp do głów, nie wyłączając twarzyczek) dzieci – byle miały przeciwdeszczowe kombinezony i kamizelki odblaskowe. Fun :)
I tak to leci, a w międzyczasie motywuję się żeby coś poczytać na studia (już zdążyłam sobie narobić zaległości). Cały ten stan bycia tu jest dla mnie wciąż bardziej naturalny niż bycie w Polsce. Tam się jeszcze nie do końca odnajduję, jeszcze za dużo chaosu, mieszkania w walizce, wizyt u dentysty i nowości. Nie to żebym żałowała powrotu do Polski, po prostu jeszcze jakoś tak się nie wdrożyłam.
Ale jest dobrze. I będzie :)

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Exciting news

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Kryha

    3 listopada 2014 o 14:33

    Dobrze wiedzieć, że jest dobrze.

     
  2. ~Adversarius

    14 listopada 2014 o 00:43

    W polskim przedszkolu takie harce w czasie deszczu na świeżym powietrzu są nie do pomyślenia. Ba! Nie daj Boże żeby dziecko w czasie posiłku się pobrudziło, a może po prostu pracowałem w złym przedszkolu.
    W każdym razie zazdroszczę pracy z dzieciakami:D
    Pozdrawiam :D

     
 

  • RSS