RSS
 

Przeprowadzona

12 lip

już jestem. Po dwóch bonusowych tygodniach na Kråkeneslien. Popakowałam się do końca, wyszło tego oczywiście za dużo, ale o to się będę martwić później. Ciężkie to wszytstko emocjonalnie do zniesienia. Prawie 2 lata, zżylismy się ze sobą bardzo, w końcu byłam faktycznie częścią tej rodziny i zawsze w pewnym sensie będę. Ciężko rozstawać sie z ludźmi i z ulubionymi miejscami. Ale w tych wszystkich stresach jakoś mi to umyka, ta depresja moja letnia jest chyba najmniej z powodu wyprowadzki. Bardziej się martwię teraz pracą i tym wszytskim, co potem. Poza tym wiem, że to już czas, że potrzebuję iść dalej, popchnąć to moje życie do przodu, zabierając ze sobą te wszystkie doświadczenia, wszystko, czego się tu nauczyłam. Tak strasznie dużo dobra!

Zrobiam dziś pierwsze normalne zakupy jedzeniowe (wow!), byłam na filipińskiej mszy, teraz siedzę w przyszłym pokoju Marty, przy starym biurku Jonasa i czuję, że nie mam nawet siły nic sensownego napisać. Na drzwiach już wisi fragment plakatu i próbuje mnie przekonać, że ‚wszystko będzie dobrze’. Będzie. Musi.
Nie poddam się. Idę sobie znaleźć nową trasę do biegania. A jutro w góry.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Przemyślenia, Przygotowania...

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS